Sheila przepisała wiersz do zeszytu. Każdy wers mieści się równo, z wyjątkiem ostatniego, który wchodzi na margines. Mogłaby go skrócić. Mogłaby też udawać, że dyrektor nie przerwał czytania, prosząc o herbatnik. Ale właśnie tę przerwę lubi najbardziej. Rysuje strzałkę do ostatnich słów i zostawia je na swoim miejscu. Zamyka zeszyt, w którym nadal tkwi pocztówka znad morza. Tym razem system porządkowania może pomieścić odrobinę bałaganu.