Amina szkicuje w szpitalu plan miejsc przy stole na skrawku papieru. Przypomina jej się obiad, na który pożyczono same różne krzesła. Jedno było tak niskie, że siedzący na nim mężczyzna wyglądał, jakby trafił do stolika dla dzieci. Amina zaproponowała zamianę. Odmówił, ogłosił się przewodniczącym małych ludzi i namówił troje dorosłych, żeby do niego dołączyli. Od tej chwili wszystkim było swobodniej. Na szkicu Amina przestaje próbować upodobnić krzesła do siebie i najmniejszemu dorysowuje wyjątkowo dostojne oparcie.