We wspólnej kuchni było wielu hojnych kucharzy i zawsze odrobinę za mało łyżek do nakładania. Amina przyszyła kiedyś ogromną kieszeń do fartucha, żeby jedną mieć pod ręką. Trafiły tam także ołówek, lista zakupów i czyjś bilet do kina. Bilet rozpoczął długą dyskusję o filmie, którego żadne z dwojga kucharzy nie obejrzało do końca. Amina pamięta spór lepiej niż jadłospis. Siedząc w szpitalnym fotelu, ogląda zdjęcie fartucha. Kieszeń była krzywa. Sprawdzała się znakomicie.