Dot pamięta czytelnika, który poprosił w bibliotece o książkę z niebieską okładką. Być może była na niej łódź. Albo pies. Dot zapytała, co się w niej działo, a mężczyzna opisał historię, której nigdy nie słyszała. Wspólnie znaleźli inną książkę, z zieloną okładką i bez żadnej łodzi. Wrócił po tygodniu, żeby powiedzieć, że była znakomita. Przy szpitalnym łóżku Dot leży książka w miękkiej oprawie, prawie całkowicie zasłonięta wzorem robótki. Katalogowanie, mówi Dot, ma swoje granice.