Ulubiony odcinek drogi Johna nie był malowniczy. Biegł pomiędzy magazynami, a potem przez mniej więcej dwie sekundy ukazywał się kwadrat morza. John nigdy nie zwalniał, żeby go podziwiać; rozkład jazdy miałby na ten temat własne zdanie. Ale na porannych zmianach woda przechodziła z szarości w srebro. Młody kolega zapytał kiedyś, która część trasy jest najważniejsza. John wskazał trudne skrzyżowanie, po czym wspomniał o luce między budynkami. Wiedzieć, gdzie spojrzeć, powiedział, pomaga przetrwać długi poranek.