John narysował ołówkiem swoją dawną trasę. Mapa leży na krześle dla gości, a on szuka gumki. Jeden magazyn zniknął; kawiarnia zmieniła nazwę. Zostawia na kartce zarówno stare, jak i nowe nazwy. Mapa powinna przyznawać, że coś się zmienia, uznaje. Przy przystanku portowym dorysowuje maleńką paprotkę. Nikt inny nie wiedziałby, dlaczego się tam znalazła. Nie szkodzi. Wskazówki są jasne, a niepotrzebne szczegóły sprawiają, że to właśnie jego mapa.