Róża na zdjęciu przetrwała wymyślną metodę ogrodniczą Arthura: podlewać wszystko, co wygląda na rozczarowane. Objęło to również drewnianą budkę dla ptaków. Margaret śmieje się, po czym wskazuje małą drabinkę, którą zbudował, gdy róża wyrosła ponad płot. Nie odróżniał chwastu od sadzonki, ale zawsze zauważał, kiedy coś potrzebowało podpory. Przez szpitalne okno widzi ogrodnika prowadzącego pustą taczkę. Przypomina jej się Arthur przewożący jedną maleńką doniczkę z powagą i ostrożnością należną fortepianowi.